Wirus minister

Opowieści

Minister edukacji to podobno taki ktoś, kto powinien dbać o dobro i jakość edukacji  oraz troszczyć się o nauczycieli. Mówią, że to pierwszy nauczyciel w kraju, a ja oczami wyobraźni widzę przywódcę, za którym z ufnością podążają rzesze pedagogów, uczniowie tatuują sobie jego podobiznę na piersi, a rodzice z namaszczeniem wieszają portret nad stołem. Pierwszy nauczyciel. Autorytet. Jak głosi wieść minister edukacji to też taki ktoś, kto wypełnia misję nauczycielską – jest obiektywny, dba o dobro innych ludzi, a także wykorzystuje ich potencjał, by mogli się rozwijać dla dobra społecznego. Ech, te baśnie… 

Coronavirus i minister

Wiecie, dlaczego mamy taki problem ze szczepieniami? Wielu ludzi nie wierzy w istnienie coronavirusa. Ktoś tam ponoć zachorował. Dużo o covidzie mówią w mediach i na konferencjach prasowych.  Gdzieś tam zapełnił szpitale, wzrosły jakieś statystyki. Władze wprowadziły jakieś obostrzenia i lockdown, ale czy ktoś  widział na własne oczy tę najeżoną kulkę? Nie.  A ludzie wierzą w to, co można zobaczyć.

Jakoś tak podobnie jest z ministrem edukacji. Pełno go w mediach i jest powodem mnóstwa konferencji prasowych. Widać go na wykresach pełnych idyllicznych wzrostów.  No i oczywiście czuć negatywne skutki jego działania, idące falą tsunami przez polskie szkoły. Czy jednak ktoś gościa widział tam, gdzie rozmawia się o edukacji i szuka realnych rozwiązań? Tam go jakoś nie widać.  Próżno byście szukali „Pierwszego Nauczyciela Najświętszej RP” na konferencjach poświęconych edukacji. Nie objawił się także na spotkaniu z najlepszymi nauczycielami w Polsce podczas gali Nauczyciel Roku w Zamku Królewskim.  Nie było go także na ostatniej demonstracji tych wszystkich zadowolonych z działań resortu. 

Gdzie jest minister?

Jeśli chcecie rozwiązać tę zagadkę, koniecznie zajrzyjcie na ministerialnego Twittera. Dowiecie się tam, że minister ma holistyczne podejście do edukacji i ceni interdyscyplinarność –  można go na przykład spotkać podczas otwarcia kolejnych odcinków dróg. Ma też słabość do paradnych uroczystości. Najlepiej w narodowym anturażu. Minister  inauguruje, gratuluje, przemawia, otwiera i odznacza. 

Minister jest też nieustannie w dialogu. Do końca nie wiadomo gdzie i z kim, bo wśród wielu profesjonalnych fotek na tle barw narodowych brak tych z interlokutorami.  W każdym razie minister jest w ciągłym kontakcie z nauczycielami, którzy przedstawiają mu swoje propozycje i rozwiązania problemów, które on później przekuwa w oderwane od rzeczywistości projekty edukacyjne. Tak, kochani. To my nauczyciele sami wymyśliliśmy te bzdety dotyczące zmiany statusu zawodowego pracowników oświaty. Minister tylko przedstawił je związkom zawodowym.  Nie wiem, jakich nauczycieli minister ma na myśli, bo na pewno nie praktyków i innowatorów  liczących się w środowisku.   Sądząc po zdjęciach na Twitterze, chodzi pewnie o tych odznaczonych medalami, bo innych tam nie widać. Myślę, że minister może także nie do końca słyszeć i rozumieć propozycje nauczycielskie, gdyż trudno rozmawia się o sprawach ważnych podczas oficjalnych apeli. A i akustyka w salach gimnastycznych jest raczej słaba..

  I na koniec perełka. Minister ma kontakt z uczniami! Ba, nawet ma jedno czy dwa zdjęcia w sali lekcyjnej i przy robociku.  Zawsze jednak musi być w pobliżu jakiś stół, ławka lub cokolwiek innego, czym można się skutecznie odgrodzić od ludzkiej szarańczy. Zdecydowanie minister woli zachować dystans i z wysokości urzędu oglądać występy dobrze „wytresowanych” uczniów, stojących w równych rządkach lub wymachujących białymi i czerwonymi materiałami.  

Minister w probówce

Minister żyje sobie niczym wirus w medialnej  probówce. Możecie obserwować sobie jego działania przez odpowiednio wyszlifowane szkło i dowiadywać się z oficjalnych stron tylko tego, co fotogeniczne i wygodne.  Wirus działa – opanowuje przekaz medialny i utwierdza ludzi w przekonaniu, że „nie ma porażek” i wszystko dzieje się z troską o dobro ucznia.  Tymczasem przez polską szkołę przechodzi prawdziwe tsunami, niszcząc wszystko, co budowaliśmy przez lata. My, nauczyciele, którzy nie widzimy ministra na pierwszej linii frontu walki o dobrą edukację.

Dodaj komentarz