Kiedy umysł śpi…

Tym razem nie zdążyłam się przygotować. Po prostu robota mnie zawaliła. Kiedy o 7.50 we wtorkowy poranek odpalałam komputer, w mojej głowie było tylko marzenie o mocnej kawie i...totalna pustka jeśli chodzi o cel i przebieg najbliższej lekcji. W zaspanym mózgu kołatała się pomięta myśl, że chyba w tej klasie to ja już te Syzyfowe... zaczęłam. Ale co to ja ostatnio z nimi robiłam? Co miało być dziś? Całkowita amnezja wzmocniona brakiem kawy i ciśnieniem skłaniającym raczej do drzemki niż wysiłku intelektualnego.

0 Komentarzy

Pisane światłem

W zeszłym roku wymyśliłam sobie cykl lekcji wokół liryki i fotografii. Z niecierpliwością czekałam na wiosnę, a tu - pierdut... pandemia. W pierwszym odruchu miałam ochotę zrealizować zajęcia on line, ale w końcu dałam spokój. I bardzo dobrze, bo nic tak nie otwiera wrażliwości, jak jej bezpośrednie doświadczenie.

0 Komentarzy