Wiosna Edukacji

1130 kilometrów, 3 dni, niepoliczone godziny rozmów i doświadczania człowieka – to bilans mojego wyjazdu do Radowa Małego. Na początku września spotkali się tam Ambasadorzy #WiosnyEdukacji z całej Polski – wyjątkowi nauczyciele, którzy powiedzieli systemowi dość.

„Głupi jesteś od tego czytania”.
Kiedy 4. września wsiadałam w pociąg do Łodzi, by stamtąd razem z facebookową znajomą – DysPutką wyruszyć w podróż do Radowa, wydawało mi się, że rozumiem i wiem. Przecież byłam już w Radowie, wysłuchałam wielu wystąpień Ewy Radanowicz, rozmawiałyśmy kilka razy, przestudiowałam jej książkę. Byłam pewna, że wiem. Przecież rozumiem ducha zmian, od zawsze pracuję niekonwencjonalnymi metodami, dostrzegam absurdy systemowe. Przeczytałam multum książek pedagogicznych i tych o zarządzaniu zmianą. Teraz, kiedy patrzę na siebie sprzed tego weekendu, na usta ciśnie mi się cytat z „Killera”: „Widziałeś, frajerze? Ty byś, kurcze, sto lat myślał i nie wymyślił. Taki kurcze, głupi jesteś od tego czytania”.

Tak, jesteśmy głupi. Koncentrujemy się na wymyślaniu metod, projektów, sposobów na uatrakcyjnienie edukacji. Zarzynamy się w imię realizacji kolejnych idiotycznych wersji podstawy programowej i rozporządzeń pisanych na kolanie. Uczymy jakichś kompletnie oderwanych od rzeczywistości zagadnień i wydaje nam się, że wprowadzając na lekcję narzędzia TIK, nadążamy za światem.
Jeździmy do Radowa i wyjeżdżamy stamtąd z przekonaniem, że wystarczy namalować las na ścianie albo napakować kalendarz kolejnymi projektami i eventami. Wydaje nam się, że to, o czym mówimy jest oczywiste i wszyscy ruszą za nami ku zmianie, pełni optymizmu i ochoty. I bardzo się dziwimy, że jakoś to nie działa i utwierdzamy się w przekonaniu, że „niedasie”. Tymczasem to wszystko, jest tylko fasadą. Może być taka lub inna, możemy ją nazywać szkołą alternatywną albo podstawówką w Radowie, może być różowa albo szara. Jednak jeśli nie zrozumiemy tego, co tkwi w środku – będziemy tylko przemalowywać ściany, wierząc, że kolor coś zmieni.

fot. Izabela Jaskólska
fot. Monika Rokicka

W szkole wcale nie chodzi o szkołę.
Nie chodzi także o naukę, lekcje, podstawy programowe, podręczniki, egzaminy i tysiące innych rzeczy, które jednym tchem wymienimy na hasło: szkoła. W natłoku obowiązków, w erze wyścigu szczurów, wciąż narażeni na ataki ze wszystkich stron, totalnie się pogubiliśmy. Straciliśmy poczucie własnej wartości, poczucie bezpieczeństwa i sensu. Nic więc dziwnego, że skupiliśmy się na zadaniach – kolejna tabelka, apel ku czci, wynik sprawdzianu. Tylko gdzie w tym wszystkim miejsce na najważniejszy element – na człowieka?
Szkoła w Radowie Małym jest tak niezwykła nie ze względu na piękne pracownie i nietypowy podział zajęć. Jej sekretem są ludzie. Nie tylko ci mali, uczniowie, ale także nauczyciele i personel niepedagogiczny. Przede wszystkim to miejsce daje poczucie bezpieczeństwa i możliwość bycia sobą – pedagogiem wizjonerem albo rzemieślnikiem. Nikt nikogo na siłę nie dopasowuje do profilu szkoły. Wolność w realizacji pomysłów, w doborze metod, w łączeniu prywatnych pasji z pracą. Spełnieni, radośni ludzie mają siłę i motywację, by pracować z uczniami, a nie tylko mechanicznie przekazywać im wiedzę. Wyszukują talenty, rozwijają kompetencje, uczą równowagi między obowiązkami a czasem wolnym. Tworzą szkołę, której sensem jest drugi człowiek.

fot. Danka Kaczmarowska

Ładowanie baterii
Pobyt w Radowie był dla mnie jednym z najważniejszych doświadczeń życiowych. Wybił mnie z codziennego, zawodowego pędu i skorygował perspektywę. Utwierdziłam się w przekonaniu, że kierunek, w którym podążam jest dobry. Spotkania z ludźmi i opowieści Ewy sprawiły, że po prostu szybciej pokonałam dystans, który dzielił mnie od zrozumienia prawdziwej filozofii szkoły.
Z Radowa przywiozłam niesamowite znajomości, przyjaźnie i mnóstwo motywacji do edukacyjnych poszukiwań. Wiem, że mam tuż obok życzliwych ludzi, na których wsparcie zawodowe i prywatne w każdej chwili mogę liczyć. Podczas podróży do Radowa spotkałam swoją „siostrę” – Agnieszkę. Osobę bardzo do mnie podobną, a jednocześnie pełną cech, których mi brakuje. Czuję, że to będzie wyjątkowa znajomość…
Jednak najważniejsze jest to, że Radowo zmieniło mnie. Pierwszy raz w życiu poczułam, czym jest akceptacja i poczucie bezpieczeństwa. Doświadczyłam niewyobrażalnej otwartości i wsparcia ze strony wszystkich Ambasadorów Wiosny Edukacji. Odblokowały się we mnie zasoby i emocje, do których latami nie mogłam dotrzeć. Bałam się, że gdy wrócę do domu czar Radowa pryśnie. Ale on trwa. I przekłada się na moją codzienność.


Kochani Ambasadorzy Wiosny Edukacji –
bardzo Wam za tę przemianę dziękuję 💚

fot. Jacek Mielcarek

Dodaj komentarz