Misja Tysiąca Bibliotek

Ostatnio poślizgi są na porządku dziennym. Pośliznęłam się w drodze do pracy i wyrżnęłam malowniczego orła na oczach uczniów. Wpadłam w poślizg i, ku uciesze gawiedzi, efektownie zaparkowałam w zaspie śniegu. Zapomniałam o tym, że zapowiedziałam omawianie lektury i zaczęłam z nią pracować z dwutygodniowym poślizgiem. Oczywiście nikt z tego powodu nie rozpaczał…

Poślizg nie ominął także obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. Jakoś mnie nie wzruszyło, że mamy luty i należałoby coś z tej okazji wymyślić. Onlajny jednak upośledzają…

Suma sumarum w tym roku nie zrobiłam fajerwerków w ramach #MDJO. Jakieś pojedyncze lekcje o tajemnicach polszczyzny, jakieś „pożyczone” od koleżanek zadania i gry. I pewnie by tak zostało, gdyby nie mój kumpel, który zadzwonił do mnie w niedzielę z pytaniem, co znaczy słowo frymuśny. Nie omieszkał także podzielić się ze mną refleksją, iż wydawało mu się, że zna język polski. Zainspirowana tym stwierdzeniem, zaproponowałam mu przygotowanie zabawy dla znajomych. I tym sposobem powstał materiał, który można by było wykorzystać w związku z #MDJO, gdyby… nie powstał z kilkudniowym poślizgiem. No ale nie ma tego złego – zawsze można zrobić tydzień języka ojczystego albo…wykorzystać grę za rok. Nie ma tez przeszkód, by po prostu w nią zagrać i sprawdzić, na ile zna się meandry polszczyzny. My bawiliśmy się świetnie, tworząc zabawę, a potem obserwując, jak emocjonuje ona naszych znajomych 😀

Dzielę się z Wami Misją Tysiąca Bibliotek. Może w jakiś sposób wykorzystacie ten materiał. Pamiętajcie jednak, że nie powstał on z myślą o uczniach. Zadania są trudne, a wskazówki nieoczywiste. Życzę Wam dobrej zabawy. Dajcie znać, czy udało się Wam wypełnić misję!

Dodaj komentarz